|
Temat: |
Re: czy to dobra pora?? |
|
Autor: |
Joasia |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
niedziela, 29 stycznia 2012 16:27:14 |
JESTEM ZROZPACZONA!!!!!!!!!!!
Otóż 18 stycznia przesadziłam moje kwiatuszki.
Cały dzień mi to zajęło. Wyparzałam doniczki,zrobiłam dodatkowe otwory, myłam korzenie w wodzie z szarym mydłem, posypałam korzenie w miejscach pęknięcia cynamonem (wyczytałam to na forum), korę zakupiłam u Pana Manuela, przed przesadzeniem wyprażyłam ją w piekarniku. No i czekałam.... Praktycznie w każdym kwiatku zaczął żółknąc jeden dolny liść... Dlatego też 26 namoczyłam moje kwiatki w wodzie destylowanej - trwało to godzinkę.
Dziś postanowiłam obejrzeć korzenie.... Zobaczyłam że w jednym kwiatku coś jest nie tak... Postanowiłam go wyciągnąć... Wtedy się przeraziłam.... Miałam ochotę usiąść i płakać.... Jego korzenie wyglądały tak:

a cały kwiatek wygląda tak:

a kora w doniczce wyglądała tak:

i tak po kolei zaczęłam wyciągać wszystkie kwiatki, które przesadziłam i w każdym zastałam to samo
a to korzenie kolejnego kwiatka.... sęk w tym że w momencie przesadzania te korzenie były piękna... - ZIELONE... a teraz?? ;(


Kolejny kwiatek w momencie przesadzania miał pęd z drobniutkimi pączkami... od razu po przesadzeniu pączki zaczęły żółknąć... a w dniu dzisiejszym korzenie wyglądają tragicznie ...


a to był mój najpiękniejszy kwiatek... miał cudowne korzenie, piękne zielone, a w tej chwili nic tego nie przypomina...


i jeszcze jedne zdjęcia, już ostatnie... choć kwiatków było więcej....
jeden od razu wylądował w kerazmycie... zastanawia mnie tylko fakt, iż on nie ma korzeni a zobaczyłam że pojawia mu się nowy listek...


Błagam pomóżcie... powiedzcie co zrobiłam nie tak.. dlaczego tak się stało.. dziś użyłam nowej kory do moich Phalaenopsis'ów ale już tym razem prosto z worka... po prostu nie miałam już siły... jestem załamana i zrozpaczona. Nie wiem gdzie popełniłam błąd. Tym razem nie wstawiałam już kwiatków do osłonek i postanowiłam że nie będę ich już moczyć tylko przeleję wodę przez doniczkę...
ale co jeszcze mogę zrobić żeby moje kwiatki przeżyły...
hoduję je od niespełna roku i bardzo marzyłam, aby po raz kolejny zakwitły...
Zaglądam do nich, troszczę się...
Moja mama która nic przy nich nie robi, zapomina podlać... to jej kwiatki puszczają pędy...
Błagam poradźcie mi coś, ale nie krzyczcie na mnie  |
|
|
|
|