|
Temat: |
Re: Stenoglottis longifolia |
|
Autor: |
Tamara Florczak |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
czwartek, 10 grudnia 2015 20:59:41 |
Odświeżam stareńki temat do przemyślenia dla wszystkich, którzy w najbliższym czasie planują polepszyć warunki uprawy rosnących i kwitnących storczyków. Przez takie 'polepszanie' mogłabym stracić prezentowaną orchideę...
Przez kilka lat Sngl uprawiałam w mieszkaniu na parapecie północnego okna, a latem wynosiłam roślinę na balkon. Storczyk rósł i zakwitał regularnie, ale pędy kwiatowe były cienkie i delikatne, a końcówki liści zasychały. Dlatego pięć lat temu postanowiłam poprawić warunki uprawy i na lato przeniosłam storczyka do ogrodowej szklarni - większe różnice temperatury, wyższa wilgotność i jaśniej, a na zimę postawiłam na parapecie południowego okna. Jednak ta zmiana nie przyniosła oczekiwanych efektów.
W kolejnym roku wprowadziłam dalszą poprawę i tym razem na lato przeniosłam Sngl do ogrodu. Storczyk wypuścił dużo nowych, zdrowych przyrostów. Wyglądało to bardzo obiecująco…, do czasu pierwszej większej ulewy. Daszek, pod którym stały storczyki, nie uchronił ich przed zalaniem i w ciągu tygodnia w 30-centymetrowej misie pozostały mi tylko dwie mizerne rozetki.
Na szczęście to silny i tolerancyjny storczyk. Po powrocie do sprawdzonej metody uprawy 'parapetowo-balkonowej' powoli wraca do formy. Poniżej tegoroczne kwitnienie:


Pędy kwiatowe nadal są cienkie, a końcówki liści zaschnięte, ale SĄ!
Może po sezonie spędzonym na świeżym powietrzu kwitnienie byłoby efektowniejsze? Nie dowiem się już, ponieważ straciłam ochotę na sprawdzanie tego. Ale byłoby mi miło, gdyby swoimi doświadczeniami zechciał podzielić się ktoś, kto jeszcze uprawie tę orchideę w innych warunkach niż opisałam. 
Pozdrawiam,
TF |
|
|
|
|