Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Prezentacje

 Temat:  Myrmecophila (Schomburgkia) humboldtii
Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Tamara Florczak
E-mail:  
Data: niedziela, 27 listopada 2016 22:28:31
Witam,

Wielokrotnie już prezentowałam na Forum swą cierpliwość, wręcz anielską , w uprawie storczyków, ale dzisiaj będzie apogeum, a więc więcej tekstu niż zdjęć.
Rzecz dotyczy storczyka, który trafił do mnie w 2002 roku jako..., jako storczyk. W tym miejscu ślę OGROMNE podziękowania dla Darczyńcy

O otrzymanej orchidei wiedziałam tylko tyle, że jest epifitem i pochodzi z Barbadosu, z Bridgetown.
Pokrój rośliny sugerował, że to jakaś Schomburgkia i tak próbowałam ją uprawiać: dużo światła, silny ruch powietrza oraz wysoka wilgotność.
Czasu miałam sporo, zatem przetestowałam różne warianty uprawy

- w pokoju tuż pod świetlówką i z prywatnym wiatraczkiem i nawilżaczem;
- gorące orchidarium ze świetlówkami z góry i w listwie bocznej (w obu lampach światło zimne i ciepłe) i oczywiście nawilżacz i wiatraczki do dyspozycji przez cały rok;
- lato w ogrodowej szklarni - storczyk umieszczony tuż przy stale uchylonym oknie dachowym, wiatrak wymuszał dodatkowo ruch powierza, a pozostała część roku - w orchidarium jak wyżej ;
- szklarnia ogrodowa w lecie, bez cieniówki, pełne słoińce (trochę poparzyło liście ); reszta roku na parapecie południowego okna, bez nawilżacza, bez wiatraczków, a światło zastane, bez doświetlania (foch! )

Storczyk uprawiany w koszyku z gruboziarnistą korą sosnową, chipsami kokosowymi i węglem drzewnym. I alternatywnie na korze, gdy roślina się rozrosła.
Podlewanie obfite, ale tak, aby korzenie do wieczora obeschły.
Nawożenie w okresie wzrostu, skład roztworu dostosowany do pory roku, tj. wiosną więcej azotu, jesienią - potasu.

Niby wszystko powinno być dobrze, a orchidea pozostawała niewzruszona. Z pozytywów - niezależnie od warunków uprawy, powiększała masę zieloną.
Poniżej parę obrazków z różnymi etapami wzrostu (jak jeszcze chciało mi się fotografować tę zieleninę )



W ubiegłym roku podlewając storczyka zamontowanego na korze, przez nieuwagę, złamałam nową pseudobulwę uszkadzając przy tym trochę korzeni, dlatego zmuszona zostałam odciąć to co pozostało i nadmiernie wyszło poza korę. Nie mając czasu i pomysłu na zagospodarowanie kolejnej rośliny, wsadziłam ją do podłużnej, plastikowej doniczki w 'sklepowe', gruboziarniste podłoże dla storczyków i postawiłam ją na kaloryferze (tak, na kaloryferze!) tuż przy szybie południowo okna. I żadnych 'czarów', tylko podlewanie dostosowane do warunków za oknem.
O dziwo, storczyk szybko wypuścił nowy przyrost, który wyglądał lepiej niż u części uprawianych na korze i w koszyku.

Latem, wraz z innymi, powędrował do szklarni: kora i koszyk na pełne słońce, a doniczka stanęła na półce obok katlei - zdecydowanie mniej światła i więcej wilgoci wokół korzeni.
Jakież było moje zdumienie, kiedy pod koniec sierpnia na nowej pseudobulwie wypatrzyłam klujące się 'coś'



Po upływie miesiąca nie miałam już wątpliwości, że to jest TO



Okazało się, że do uzyskania sukcesu wystarczyło uprawiać storczyka w zwykłej plastikowej doniczce (koszyki i montowanie na korze są przereklamowane ), a poziom światła, podlewanie, nawożenie, wilgotność i ruch powietrza, tak jak dla katlei...

Pęd kwiatowy z paczkami dość szybko się rozwijał:



I wreszcie - tadam!!! - doczekałam się pierwszego kwiatka




Po gorączkowym przeszukiwaniu netu w celu zidentyfikowania rośliny wyszło mi, że to Myrmecophila (Schomburgkia) humboldtii
Ten gatunek kwitnie zimą do wiosny (mój trochę się pospieszył ).
Kwiaty o rozpiętości około 6 cm są trwałe (podobno) i wonne. To ostatnie jest u mnie okresowe. Może dlatego, że to pierwsze kwitnienie i roślina nie może się zdecydować? W każdym razie, jak świeciło słońce zapach był, dzisiaj było deszczowo, to zapach był wyłączony.

Jeżeli chodzi o kształt, to kwiaty tego gatunku nie mają tak finezyjnie pofalowanych płatków, jak inne przedstawicielki rodzaju Myrmecophila (Schomburgkia), ale urody nie można im odmówić.
Tu znowu małe 'ale' - przy pochmurnej pogodzie, kiedy jest chłodniej, kwiaty składają się do pozycji półotwartej.

I jeszcze na koniec dzisiejsze zdjęcia prezentowanego storczyka




A, zapomniałam o pędzie kwiatowym. Niektóre gatunki Myrmecophila potrafią wytwarzać pędy o długości nawet 4 m, tymczasem humboldtii osiąga około 90-120cm. U mnie, póki co, skromniutkie 60 cm

I to już naprawdę wszystko na dzisiaj
Wszystkich, którzy dotrwali do końca serdecznie pozdrawiam

Tamara

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail: m.siwik@wp.pl
Data: poniedziałek, 28 listopada 2016 13:05:16
Gratulacje. Przepiękna.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@upcpoczta.pl
Data: wtorek, 29 listopada 2016 16:14:46

Gratulacje i za kwitnienie i za cierpliwość!!!

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: piątek, 2 grudnia 2016 05:22:12
Gratulacje Pani Tamaro.Sliczna jest. Ja kiedys mialam Schomburgkie i zdaje sie, ze ja zapiescilam. Przepiekne rosliny, ale wcale nie takie latwe w uprawie. Serdecznie pozdrawiam-Agata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Tamara Florczak
E-mail:  
Data: poniedziałek, 18 grudnia 2017 23:02:37
Zła wiadomość była, teraz będzie optymistyczniej, czyli tegoroczne kwitnienie Myrmecophila humboldtii ; przy okazji serdecznie dziękuję za skomplementowanie mojego storczyka



Okazuje się, że u tego rodzaju orchidei korzenie są tak samo ważne jak u każdej innej rośliny i ich stan nie determinuje kwitnienia.
Roślina miała super korzonki, a mimo tego nie kwitła


a uszkodzony system korzeniowy (spalony przy niewłaściwym nawożeniu) nie przeszkodził jej w kwitnieniu


Te zdrowe korzenie są na najmłodszej pseudobulwie, która wyrasta teraz.

Moim zdaniem, o kwitnieniu bardziej decydują warunki bytowe. Na podstawie poczynionych zmian w ostatnich dwóch sezonach zauważyłam, że istotny jest ruch powietrza - latem trzymam roślinę w przeciągu (przy oknie znajdującym się na wprost drzwi).
Ważne jest światło - nie doświetlam roślin w zimie i przyrosty, które pojawiają się w tym okresie nie wydają pędów kwiatowych.
W uprawie pod świetlówkami i z osobistym wiatraczkiem też nie doczekałam się kwiatów, ponieważ storczyk miał stałe warunki. Od dwóch sezonów w zimie Myrmecophila stoi nad kaloryferem, co zapewnia roślinie ciepłe stopy, ale jednocześnie pseudobulwy narażone są na okresowe ochładzanie, ponieważ ogrzewanie w domu sterowane mam regulatorem temperatury i kaloryfery wyłączają się czasowo. (Przy ciągłym ogrzewaniu ten efekt można osiągnąć np. kierując na roślinę wiatrak.)
I jeszcze wilgotność. Po przesadzeniu do plastikowej doniczki korzenie wolniej przesychają. Można uprawiać te storczyki w koszyku lub na korze, ale wówczas konieczne jest częste podlewanie (tego wcześniej mojemu storczykowi brakowało).

To było tak tytułem uzupełnienie poprzedniego wpisu

Powrót do grupy


© Copyright 2018 Orchidarium.pl